Na skraju Galati, miasta we wschodniej Rumunii, jest zagrodzony teren, na którym zgromadzono konie. Wychudzone, z żebrami prześwitującymi przez boki, mają przed sobą najwyżej kilka dni życia. Kiedyś ciągnęły furmanki po ulicach miasta lub pracowały w polu. Tak było w Rumunii od wieków. Teraz zostały porzucone przez swoich właścicieli, stając się ofiarami nieszczęsnej próby dostosowania tego kraju do praw Unii Europejskiej: zakazu poruszania się po głównych drogach pojazdów konnych.
Original post by biuro@zpaf.pl (Login Admina)



